Mój znajomy, Andrzej, gdy poznał Basię, uważał ją za najpiękniejszą, najcudowniejszą, najzabawniejszą, najbardziej interesującą osobę na świecie. Uśmiechał się, gdy ktoś w towarzystwie wspominał jej imię, podziwiał jej marzenia i chęć realizowania siebie, czułością i dumą ogarniał go fakt, że jest cicha, nieśmiała i niedostępna, a mimo to udało mu się z nią umówić. Marzył, aby być przy niej na co dzień. Tak, zakochał się. Po uszy.

Od tego momentu minęły przeszło trzy lata i teraz Andrzej z coraz częściej Baśką, rzadziej Basią, wspólnie mieszkają i żyją w tym „wymarzonym” życiu. Jej nieśmiałość w towarzystwie zaczyna mu przeszkadzać, niejednokrotnie wspomina, że podobają mu się dziewczyny z charakterkiem, umiejące zawsze znaleźć ciętą ripostę. Do niedawna również tak doceniana przez niego jej chęć rozwoju, teraz drażni go myśl o kolejnych kursach czy szkoleniach, które jego zdaniem są stratą czasu.

Można powiedzieć, że taka kolej rzeczy. Zakochanie mija, a wraz z nim bezkrytyczne spojrzenie na drugą osobę. Można również powiedzieć inaczej, wyświechtane : widziały gały co brały.

Ja natomiast za podstawową zasadę w związku uważam następujące słowa:

Nie krytykuj cech partnera, które ten miał odkąd go poznałeś.

Wiem, że to nie proste. Ale jeżeli coś było na początku, ale my widzieliśmy to, ale w różowych okularach, to nie oznacza, że tego na początku nie było. Było. I to nie jest wina partnera, że wcześniej nie odbieraliśmy go obiektywnie.

Ale słowo się rzekło, najczęściej jest to słowo zaczynające na K, kończące na M i w sześciu literach zawierające więcej uczuć, marzeń i wielkich nadziei niż nie jeden tomik poezji. Czy tylko dlatego, że spadły ci okulary nie pozwolisz tym wielkim nadziejom się narodzić, gdy dopiero co zaczęły kiełkować?

Znam pewien patent, który pomaga rozprawić się z wadami, a raczej nie napełniających nas zachwytem cechami partnera/partnerki. I choć jest to banalnie proste, to zwyczajnie wymaga skupienia, a później wprawy i zapewniam, że jest przetestowane i skuteczne! Przypominam jednak, że patent ten dotyczy natury partnera, a nie cech nabytych. Np. masz prawo być zła, że twój facet nie myje po sobie talerzy i masz prawo dążyć do zmian, natomiast nie masz prawa ingerować w jego flegmatyczną naturę, którą posiadł wraz z pierwszym krzykiem.

Nie można zatem zmieniać partnera, ani nawet tego próbować z cech, które jak już uzgodniliśmy nasz partner miał wcześniej. Bo prędzej się rozstaniecie, a już na pewno nie będziecie szczęśliwi i swobodni w swoim towarzystwie niż osiągniesz swój cel. Nie szukaj więc rozwiązania u partnera, lecz u siebie. W jaki sposób?

Zamieniając wady partnera w zalety*

Zawsze się uda, bo nie ma na świecie ani jednej cechy która jest z natury zła lub dobra. Wszystko zależy od okoliczności.

Jeżeli więc Andrzej narzeka, że jego Basia zbyt skupia się nad własnym rozwojem zawodowym, powinien pomyśleć, że dzięki temu, jego ukochana posiada własne zainteresowania i nie oczekuje od niego spędzania wspólnie wszystkich chwil i dzięki temu, nasz niewdzięczny Andrzej posiada wiele swobody w stałym związku, o której niejeden mężczyzna marzy.

Nie próbuję przez to powiedzieć, że trzeba wmawiać sobie, że każda wada jest zaletą, i każde zachowanie partnera usprawiedliwiać, a jedynie by umieć spojrzeć na swojego wybranka/wybrankę jako na swój świadomy wybór i umieć ten wybór uzasadnić. Chyba chcesz myśleć , że dokonałeś dobrego i tak to ludziom przedstawiać. Więc przestaw się z:

To moja dziewczyna-  Ania. Jest porywcza, wybuchowa, często się czepia z byle powodu, a jeszcze częściej bez powodu płacze. Do tego często podejmuje decyzje pod wpływem chwili i nie zawsze są to mądre decyzje.

Na coś w tym stylu:

To moja dziewczyna- Ani. Prawdziwy wulkan! Z nią życie nie może być nudne. Jest bardzo uczuciowa i wrażliwa, a do tego spontaniczna. Uwielbiam gdy mnie zaskakuje i co dzień uczę się tego od niej.

Pamiętaj, że gdy jesteś zakochany pozytywne odbieranie drugiej połówki przychodzi naturalnie. Później emocje opadają i już nie jest tak łatwo. Niejednokrotnie pozytywnego podejścia do partnera trzeba się nauczyć. Dopóki tego nie zrobisz, nikt na dłuższą metę nie będzie dla ciebie zbyt dobry. A przecież związki są po to by być w nich szczęśliwym.

_______________________________________________________________________

* Ale wiecie, tak z rozsądkiem. Jeżeli partner cię notorycznie upokarza, znęca się, zdradza lub dopuszcza się innych niedopuszczalnych  zachowań w relacji z drugim człowiekiem to absolutnie nawet nie próbuj zmieniać jego zachowania w zalety. Uciekaj! Są osoby, które nie są w stanie stworzyć zdrowej relacji.