Agata

Przyjazne, sierpniowe promienie słoneczne wdarły się do pokoju przez otwarte okno i zmusiły Agatę do otwarcia oczu. Z zadowoleniem stwierdziła, że do alarmu budzika zostało jeszcze piętnaście minut, więc swobodnie przekręciła się na drugi bok. Poduszka na której położyła rozgrzany, zaspany policzek, była przyjemnie chłodna i pachnąca leśną wodą po goleniu. Szymon, jej mąż, wychodzi do pracy o wiele wcześniej, zbiera się szybko i niemal bezszelestnie, tak, że Agata, która od zawsze ma twardy sen, zazwyczaj się nie budzi.

Piętnaście minut minęło zbyt szybko,  Agata niechętnie  wstała z łóżka i powlokła się do łazienki. Przemyła twarz zimną wodą i wyczyściła zęby. Czuła, że się rozbudza i miała nadzieję, że to będzie dobry dzień. Lubiła swoje poranne rytuały. Celebrowała poranki, tym bardziej, że praca w drogerii od godziny za piętnaście dziewiąta dawało jej wystarczającą ilość porannego czasu. Celebrowała poranną toaletę, to, że za moment wyciągnie z szafki drewnianą szczotkę z naturalnym włosiem i wyszczotkuje całe ciało, kierując się od stóp po szyję. Później weźmie naprzemienny prysznic z ciepłą i chłodną wodą, a na koniec wmasuje antycellulitowy balsam. Później, w kuchni zrobi sobie ziołową herbatę, zje owsiankę na śniadanie albo sałatkę z pomidorów, a na koniec połknie małą tabletkę kwasu foliowego.

Każdą czynność wykonuje z namaszczeniem, bo wie, że gdy już zajdzie w ciąże, a później na świecie pojawi się upragnione dziecko to już nie będzie miała możliwości porankiem tak beztrosko zająć się tylko sobą. Poza tym, chce świadomie wkroczyć w nowy etap swojego życia i dobrze przygotować się do ciąży, porodu i macierzyństwa. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Przeczytała już kilka książek opartych na wspomnieniach położnych ze swojej pracy i jest przekonana, że poród to będzie dobry ból, i że na pewno nie poprosi o znieczulenie. Chce czuć jak wydaje na świat swoje własne dziecko.

Agata dopiła herbatę rumiankową, umalowała się, ubrała i wyszła do pracy. Po drodze przypomniała sobie, żeby dziś dokupić kilka testów ciążowych, bo już się jej skończyły, a właśnie zbliża się do owulacji i powinna mieć kilka w zapasie.

 

Szymon

Szymon wszedł do pustego mieszkania. Wiedział, że do powrotu Agaty pozostały dwie godziny. Wziął szybki prysznic i ubrał błękitną koszulę. Jej ulubioną. Zadzwonił do meksykańskiej restauracji i zamówił dwa razy burrito i sałatkę.  On osobiście wolałby hamburgera, ale chciał spędzić ze swoją żoną romantyczny wieczór i nie wysłuchiwać debaty na temat ważności zdrowej diety przygotowując się do ciąży.

Właśnie kładł na stół dwa kieliszki do wina, kiedy usłyszał dźwięk otwieranych drzwi.

– Jakaś okazja?- spytała Agata, stając  w progu i bacznie lustrując to jego koszulę, to kieliszki.

– Cześć kochanie- podszedł i pocałował ją. Po całym dniu, zmęczona i z niesfornymi kosmykami włosów  wokół twarzy, którym udało się uwolnić z dopracowanego warkocza, wyglądała pięknie. Zawsze, gdy jej to mówi to w zabawny sposób mruży oczy, myśląc, że żartuje- Nie, po prostu stęskniłem się za tobą. I zamówiłem twoje ulubione burrito.

Ledwo to powiedział, a zadzwonił dzwonek do drzwi.

Aromaty meksykańskiej kuchni owładnęły całe mieszkanie. Szymon rozlał schłodzone wino do kieliszków i jedli.

– Wiesz o tym, że podobno meksykańskie jedzenie wzmaga płodność?- spytała Agata po krótkiej chwili.

No tak.. płodność. Ona o niczym więcej już nie myśli.

– Cii…- przyłożył jej palec do ust- nie mówmy dzisiaj o tym- dziś jesteśmy razem, jemy pyszne jedzenie, pijemy wino i nic więcej się nie liczy. Ok?

– Ok- przytaknęła z ociąganiem i wzięła łyk wina.

A później jeszcze jeden i drugi. Śmiali się, wspominając ostatnie wspólne wakacje na Mazurach ze znajomymi. Agata mówiła o tym, że jej ulubiony klient, około osiemdziesięcioletni, zupełnie łysy pan znów dzisiaj przyszedł po kolejne opakowanie wcierki do skóry głowy na porost włosów.

Jak dawniej- pomyślał Szymon i jeszcze bardziej ją do siebie przyciągnął. Odgarnął włosy z szyi i zaczął ją delikatnie całować. Jej zapach go oszałamiał.

Gdy jego ręka wsunęła się bezszelestnie pod bluzkę, Agata przymknęła oczy i zaczęła lekko pomrukiwać.

Po chwili jednak odsunęła się szybko jak oparzona, bluzkę zaciągnęła na odsłonięty brzuch, a nagromadzone procenty z wypitego wina zdawały się ulotnić w jednej sekundzie.

– co się stało? – spytał zaskoczony

– Dzisiaj nie możemy. Kochaliśmy się wczoraj, a dobrze wiesz, że starając się o dziecko najlepiej to robić co drugi dzień.

Zmarszczył brwi, ale wyciągnął rękę w jej stronę z nadzieją, że przybliży się z powrotem.

Nie przybliżyła się.

– Traktujesz mnie jak byka rozpłodowego, a ja chce się po prostu kochać z moją piękną żoną.

– Jutro.- Zawyrokowała i wstając zaczęła zbierać talerze ze stołu.

– Dlatego, że tego chcesz czy dla dziecka?- spytał wściekle.

– Dla jednego i drugiego- odpowiedziała, ale słyszał zawahanie w jej głosie.

 

Kilka dni później

-Agata, wszystko w porządku?-Szymon delikatnie zapukał do łazienki- siedzisz w tej łazience już godzinę.

– Agata?!- tym razem jego głos brzmiał ostrzej, gdy odpowiedziała mu cisza.

Słyszał jak przekręca się łucznik w drzwiach.

Stanowczo nacisnął klamkę i zderzył się z zapłakanym spojrzeniem swojej młodej żony. W ręce trzymała test ciążowy.

Nie musiała nic mówić. Mocno przyciągnął ją do siebie.

– Może w przyszłym miesiącu się uda- wyszeptał łagodnie, całując ją w czoło.

______________________________________________________________________

Co myślicie o takiej formie wpisów?
Wolicie tradycyjne teksty czy te opisujące problem w formie opowiadania?
Co powiecie na utworzenie całej serii  „PROBLEMY MŁODEJ MĘŻATKI” i ukazania  możliwych problemów młodych małżeństw?