Kiedy Paweł uklęknął przed Ewą ofiarując jej złoty pierścionek w pudełku o kształcie serca, czuła nieopisaną radość. Kilka sekund później, gdy Paweł drżącą ręką próbował założyć pierścionek na jej serdeczny palec, poczuła jeszcze wzruszenie, a prezentując błysk złota i brylantu rodzinie i koleżankom jeszcze dumę i zadowolenie. W tamtym momencie znali się już sześć lat, Ewa była na ostatnim roku studiów, obydwoje od dawna pracowali i czuli niedosyt spotykaniem się w weekendy i rozjeżdżaniem się do swoich domów.  Ewę coraz bardziej uwierał widok tylko jednej szczoteczki do zębów  w łazience, a Pawłowi doskwierała wolna połowa łóżka.

Pospiesznie zamówili salę, muzykę i fotografa, a przez długie terminy branży około ślubnej, od najważniejszego dnia w życiu dzieliło ich prawie dwa lata. Wiedzieli już że wesele będzie w stylu rustykalnym i wiedzieli, kogo na to wesele zaproszą. Ewa wiedziała, że założy skromną, zwiewną suknię, a zamiast welonu- wianek z polnych kwiatów. Nie mogła się napatrzeć na inspiracje ślubne, zwiewne materiały, dekoracje w pastelowych kolorach, uwielbiała brzmienie słowa „narzeczona” i coraz częściej ukradkiem na wykładach ćwiczyła podpis nowym nazwiskiem.

Czas mijał wolno, ale nieustannie i Ewie oprócz radości i oczekiwania coraz częściej zaczął towarzyszyć lęk i niepewność. Tuż po zaręczynach ustalili, że mieszkać będą u Pawła w domu. Z przyczyn czysto logistycznych. Paweł jest jedynakiem, który kiedyś odziedziczyć miał nie tylko dom, ale i pole uprawne, poczuwał się do opieki nad rodzicami w przyszłości, a do tego miał nieopodal domu pracę pewną, dobrą i dobrze płatną, podczas gdy Ewa pracowała raczej dorywczo w mieście, gdzie studiowała i miała kilkoro rodzeństwa zamieszkujące jeszcze w domu rodzinnym.

Początkowo Ewa nie widziała problemu. Rozumiała racjonalne argumenty Pawła, swoich teściów szczerze bardzo lubiła, a zmianę pracy po zakończeniu studiów i tak brała pod uwagę. Im bliżej jednak ustalonej daty ślubu tym bardziej racjonalność argumentów Pawła się zacierała, sympatia do teściów przeradzała się w lęk przed nimi, a perspektywa zmiany pracy uświadomiła jej jak bardzo ja lubi. Ponadto Ewa przypomniała sobie siebie sprzed kilku lat, kiedy to rozpoczynając studia i wyprowadzając się do innego miasta tuż po maturze, miała kiedyś, po zakończonych studiach do rodzinnego domu wrócić. Nie przypuszczała wówczas, że tak się nie stanie. Od tamtej pory ze smutkiem patrzyła na dom, który już niebawem miał przestać być jej domem.

Pomiędzy Ewą a Pawłem zaczęły się kłótnie i nieporozumienia. O datę ślubu, o salę weselną, o to gdzie później zamieszkają, o pracę, o wszystko. Ewa wiedziała, że kocha Pawła i chce zostać jego żoną, ale zmiany które miały ją niebawem spotkać przerastały ją, miała poczucie krzywdy, poczucie, że dla małżeństwa z nim musi zbyt wiele poświęcić, na co nie czuła się gotowa. Paweł starał się zrozumieć Ewę, ale zmienność jej nastrojów od chęci przyspieszenia ślubu po pomysł całkowitego jego odwołania irytował go i czasem dał się wyprowadzić z równowagi o wiele bardziej niż by chciał. Przez kilka lat związku nie znał tak rozchwianej emocjonalnie Ewy. Zrozumiał, że słowa kolegów, o potworności okresu około ślubnego nie są fikcją.

W noc poprzedzającą dzień ślubu, gdy wszyscy już zasnęli, Ewa usiadła na ławce przed domem, wpatrywała się w las, którego znała każdy zakamarek, w którym jako dziecko wspinała się na drzewa lub bawiła w podchody i płakała. Położyła się dopiero gdy wschodziło słońce, nie chcąc aby ktoś przyłapał ją z zapłakanymi oczami, bo przecież ślub to sama radość, prawda?

 Wstając rano Ewie nie schodził uśmiech z twarzy. Bo przecież musiała łagodnie tłumaczyć  mamie, która chlipała, że traci swoją córeczkę,  że przecież wyprowadza się tylko kilka kilometrów dalej.

Ale gdy tata odprowadzał ją do ołtarza, w sercu, tuż obok szczęścia, że za moment zostanie żoną najwspanialszego mężczyzny, czuła też przejmujący żal i poczucie straty.

_______________________________________________________________________

A co Ty czujesz przygotowując się do ślubu? Czy myślisz, że lęk, strach przed mającymi nadejść zmianami wykluczają radość zbliżającej się ceremonii czy też może są nieodłącznym elementem tego okresu?