Czy pożądanie w małżeństwie może być problemem?

Malwina wyciągnęła dłoń aby otworzyć drzwi osiedlowego sklepiku, ale młody, nieznajomy mężczyzna był szybszy.  Otworzył szeroko drzwi i gestem dłoni zaprosił ją do środka jak kelner w ekskluzywnej restauracji wskazując gościom miejsca, które dla nich zarezerwował.

– Pani przodem- mężczyzna mogący być jej rówieśnikiem uśmiechnął się szeroko.

– Dziękuję-  odpowiedziała grzecznie i posłała mu równie grzeczny uśmiech.

Podeszła do lady, gdzie po jej drugiej stronie, stała kobieta o serdecznym uśmiechu i zaciekawionych oczach, jak na ekspedientkę w osiedlowym sklepie przystało. Pani Krysia.

– Poproszę dwie butelki wina. Półsłodkie, może być to co ostatnio.

Pani Krysia zaśmiała się, słysząc, że to koniec listy zakupów.

– Wam młodym to dobrze. Dzieci jeszcze nie macie, to i miłością tylko żyjecie. Pamiętam te czasy, coś pięknego- uśmiechnęła się jakby sama do siebie- Cieszcie się tymi upojnymi wieczorami przy winku póki możecie. Pani pozdrowi męża.

Bardzo bym chciała, żeby były upojne- pomyślała Malwina, ale zamiast tego obiecała, że pozdrowi Karola jak tylko wróci z pracy, i zapowiedziała, pakując zakupy do płóciennej torby, że jutro też przyjdzie po wino. I być może chleb, bo przecież zjeść coś trzeba. Pani Krysia się zaśmiała, natomiast  młodemu mężczyźnie, który stał tuż za Malwiną czekając na swoją kolej szeroki uśmiech nieco przygasł. Najwidoczniej nie lubi słuchać o mężach kobiet, którym otwiera drzwi.

Butelki wina obijały się o siebie w płóciennej torbie w rytm kroków Malwiny, ale ona zamyślona, nie słyszała tego. Myślała o słowach pani Krysi. O tym, że to dla niej oczywiste, że młode małżeństwo bez dzieci powinno żyć miłością i spędzać upojne wieczory. Że ona tak miała i wspomina to z błogim uśmiechem. Malwina właśnie dziś liczyła na upojny wieczór. Kupiła wino, zrobi kolację, włoży nową, satynową piżamę. Jeśli zdąży ją włożyć. Po cichu liczy na to, że nie zdąży. W ich małżeństwie, pomimo tego, że świetnie się dogadują, wzajemnie wspierają,   mają podobne poczucie humoru, plany i marzenia, to jednak w  tej jednej kwestii bardzo się mijają. Kochają się raz w miesiącu, czasem rzadziej. Jeśli Malwina czeka na inicjatywę Karola to rzadziej.

Na początku myślała, że to w niej jest problem, że nie jest wystarczająco dobra, że go nie zadowala, nie pociąga. Zaczęła więc czytać poradniki, wysyłać pikantne SMSy, częściej zakładać pończochy, inicjować, eksperymentować. Podobało mu się, tego nie można powiedzieć. Nigdy jej nie odmówił, wręcz przeciwnie, był zachwycony. Ale sam inicjował zbliżenia bardzo rzadko. Tak rzadko, że Malwina czuła narastającą w niej frustrację, pretensje i żal. Powiedziała mu o tym. Zdziwił się bardzo, ale obiecał, że da z siebie więcej. I następnej nocy rzeczywiście się postarał, później wszystko wróciło do normy. Do jego normy.

 Często, gdy wracała  z łazienki Karol już spał. Malwina miała przed oczami te wszystkie filmy, gdzie sfrustrowana, przemęczona żona udaje, że śpi, aby uniknąć zalotów męża, z którym od dawne jej się nie układa. No właśnie… żona. Zawsze we wszystkich filmach, dowcipach, a nawet anegdotkach koleżanek to żonę boli głowa, to żona może nie mieć ochoty, podczas gdy ich mężowie są chętni, zwarci i gotowi przynajmniej kilka razy w tygodniu, uważają seks za jedyny lek na przeziębienie, ból głowy czy zły dzień. A gdy ich żony założą sukienkę lub nową bieliznę to już w ogóle nie potrafią utrzymać rąk przy sobie. Och… Malwina przesiąkła podobnymi historiami utwierdzając się, że to jedyny poprawny scenariusz. Dlatego czuje się rozczarowana. Rozczarowana tym, że gdy założy szpilki i pochyli się sięgając po makaron z niskiej półki w markecie to zdarza jej się dostrzec pożądanie w wzroku obcego mężczyzny wpatrującego się w jej nogi i wypięte pośladki. Wzrok którego dawno nie widziała u swojego męża nawet gdy założy koszulkę która więcej odsłania niż zasłania. Albo szpilki. Albo sukienkę. Albo gdy zaczyna go całować.

Jasne, że nie każdy mężczyzna jest maszyną, że może mieć gorszy czas lub po prostu być zmęczony. Jasne, że może chcieć się wyspać. Dlatego przestała tak często inicjować zbliżenia nie chcąc, żeby jej wybranek czuł się przymuszany. Że musi.  Bo przecież jak wiele osób mawia: seks wcale nie jest najważniejszy. Tylko skoro nie jest to dlaczego Malwinie jest tak cholernie żal?

Dlaczego tak bardzo się cieszy gdy jakiś obcy mężczyzna na ulicy się za nią obejrzy lub otworzy przed nią drzwi? Dlaczego w takich sytuacjach ma coraz częściej ochotę zdjąć obrączkę z palca i swobodnie poflirtować?

Poflirtować. Tylko tyle. Nie zdradziłaby nigdy Karola. Kocha go, jest wspaniałym człowiekiem, uwielbia z nim żartować, spędzać czas,  ślubowała mu, że będą razem aż do śmierci.

Tylko poflirtować. Zobaczyć ten wzrok.

Czasem, coraz częściej Malwina ma wyrzuty sumienia. Ale nie, że takie jak z mieszkania do sklepiku pani Krysi. Raczej takie jak z Mazowsza do Japonii. Ogromne.  Czasem myśli, że z nią jest coś nie tak. Coraz częściej myśli o terapii.

Gdy weszła do mieszkania włożyła wino do lodówki bo obydwoje najbardziej lubią mocno schłodzone. Wieczorem, po powrocie Karola zjedli przygotowane przez nią spaghetti i zapalili świece. Żartowali, opowiadali sobie jak minął ich dzień. Zastanawiali się czy tegoroczne wakacje spędzą nad polskim morzem czy może jednak Chorwacja. Przytulali się i przy okazji dolewania wina do kieliszka całowali prosto w usta. Potem wspólnie umyli naczynia, a Malwina poszła pod prysznic. Założyła, nową, satynową piżamę.

– Ładnie wyglądasz- Karol uśmiechnął się patrząc jak jego żona wchodzi do łóżka.

Przyciągnął ją do siebie. Pogłaskał po policzku.

– Kocham cię, wiesz?- wyszeptał i cmoknął ją w czoło- jesteś taką dobrą żoną. Jesteś dla mnie taka dobra, gotujesz, czekasz na mnie aż wrócę z pracy, jesteś dla mnie miła. Co ja bym bez ciebie zrobił?

Cmoknął ją raz jeszcze.

– Dobranoc kochanie.

Cmoknął ją po raz kolejny. Tym razem w usta. Odwrócił się na drugi bok i zasnął.