Maj kojarzy się z zapachem bzu, żółtymi majówkami pokrywającymi łąki, śpiewem litanii starych kobiet przed kapliczką Maryi, śmiechem dzieci, które po długiej zimie mogą w końcu zagrać w piłkę na świeżym powietrzu. Maj to również miesiąc zakochanych spojrzeń, pierwszych, nieśmiałych splecionych dłoni i szybszego bicia serca. W maju przyroda budzi się do życia, a ptaki śpiewają jakby radośniej. Maj to piękny miesiąc, czyż nie?

Maj to także miesiąc podczas którego według statystyk zdarza się najwięcej samobójstw. Spekulacji wyjaśniających dlaczego tak się dzieje jest naprawdę wiele, jedni winią przewlekły brak witaminy D, inni cytokiny, jeszcze inni pyłki drzew. Jak łatwo się domyślić, żadna z tych hipotez nie jest w pełni potwierdzona. Jednak mnie zawsze zastanawiał ten paradoks: połączenie piękna ze śmiercią. Czy ci ludzie wybrali najpiękniejszy miesiąc by w tej romantycznej scenerii przeżyć ostatnie chwile swojego życia otoczeni wonią bzu, kwitnącej kaliny i kiełkujących kwiatów, czy też to właśnie to piękno i ta radość tak ich przytłoczyła?

Ja nie mam, nigdy nie miałam i mam nadzieję, że nie będę mieć depresji. Jednakże od jakiegoś czasu, właśnie w maju odczuwam potrzebę rzucenia wszystkiego i odejścia gdziekolwiek. Byle samotnie i bez niczego. Marzę o plecaku, plaży tudzież polanie, gwiazdach i szumie fal lub drzew. To właśnie w maju najsilniej odczuwam swoje pokrewieństwo z Włóczykijem z Muminków i bez wątpienia to właśnie majowe, obezwładniające powietrze tworzy w mojej głowie niezaspokojone tęsknoty i miliony analiz. Maj wyłącza we mnie dorosłą, uporządkowaną, świadomie dążącą do wyznaczonego punktu w życiu kobietę, a budzi  niepokorną nastolatkę w najgorszym okresie buntu i zamknięcia w sobie.

Jednak dorosłe życie nie jest proste. Mamy maj, a ja jednak jestem dorosła. Maj jest napięty, ma swoje terminy i miliony niezbędnych spraw „na już”. Tyle osób, które znają cię i wiedzą, że zrobisz to do czego się zobowiązałeś. Nastoletnie przywileje już dawno odeszły w niepamięć.

To tworzy presję, niezaspokojone tęsknoty i bolesne uświadomienie swojego bliskiego pokrewieństwa z Włóczykijem z Muminków.

Być może ta presja jest dla nich powodem?