W ostatnim czasie dużo mówi się o samoakceptacji. Apeluje się, głównie do kobiet, aby polubiły siebie.

Uważam, że popularyzacja tego tematu jest bardzo potrzebna, należy jednak podkreślić,  że dla każdej z nas hasło „pokochaj siebie” oznaczać może coś zupełnie innego.

Dla mnie oznacza to pozwolić sobie na bycie dla siebie dobrą bez wyrzutów sumienia oraz wsłuchać się w siebie, zarówno w ciało jak i w emocje.

Co dokładnie mam na myśli?

Lubić siebie to mówić o sobie dobrze.

– Nic ci nigdy nie wychodzi,

– powinnaś schudnąć dwa kilo,

– byłabyś nawet ładna, gdyby nie ten pieprzyk na nosie,

– jak mogłaś tak zrobić/powiedzieć? Jesteś głupia!

– rozbiłaś kubek, ale z ciebie niezdara!

Nie mówimy przecież takich rzeczy do kogoś kogo lubimy i kogo uczuć nie chcemy zranić-  a sobie często tak.

Siebie chcemy zranić? Relacje z samym sobą jest dla nas nieistotna?

Dla mnie to najważniejszy punkt, a zarazem taki nad którym muszę jeszcze popracować.

 

Lubić siebie to pozwolić sobie na trudne emocje.

No bo radość, ekscytacja, wzruszenie, duma to wiadomo, przyjmiemy z otwartymi ramionami. Najlepiej codziennie i to w kilogramach. Ale strachu, wstydu, lęku, gniewu to już nie chcemy czuć nigdy. To oczywiste, bo przecież nikt nie chce się tak czuć. Współczesna psychologia przekonuje jednak, że trudne emocje nie są złe. Weźmy na przykład gniew. Informuje nas o tym co nam nie odpowiada, o przekroczeniu naszych granic, często jest czynnikiem zapalnym motywującym nas do wprowadzania życiowych zmian. Dopiero to co z tym gniewem zrobimy, jak go zakomunikujemy lub stłumimy może być dobre albo złe. Dla nas lub dla otoczenia. Myślę, że wiele ludzi do dzisiaj ma mentalność wstydu swoich trudnych emocji nazywając je złymi.

Lubić siebie to dla mnie pozwalać sobie na odczuwanie trudnych emocji. Przyjrzeć się im dokładnie: skąd się wzięły, dlaczego, jaka moja potrzeba została zagrożona, co mogę zrobić aby ten problem rozwiązać, jak okazać moje emocje otoczeniu oraz jak sama je odreagować. Nie tłumić. Nie uciekać.

Gdy płacze ktoś nam bliski, przytulamy go, łagodnie pytamy co się stało i czy możemy pomóc. Lubić siebie to dla mnie traktować siebie z taką samą delikatnością i czułością nawet (zwłaszcza!) gdy pojawią się trudne emocje.

 

Lubić siebie to nie roztrząsać swoich błędów przeszłości.

Bo było minęło.

Bo nie pomoże to w budowaniu akceptacji i szacunku do samego siebie.

Bo ważniejsza jest przyszłość.

Lubić siebie to podchodzić do błędów przeszłości jak do cennych lekcji z morałem, nie jak do porażek.

 

Lubić siebie to myśleć o przyszłości.

Bo jeśli kogoś kochamy to chcemy żeby mu się dobrze powodziło, nie tylko tu i teraz, ale i w przyszłości. Za 10, 30, 50 lat. Chcemy żeby dożył starości w zdrowiu i dostatku.

Lubić siebie to dla mnie dbanie o zdrowie, o  to co jem, o ruch, o regularne badania, by ciało było sprawne i zdrowe jak najdłużej. To również dbanie  o fundusze na „czarną godzinę”.

 

Lubić siebie to dbać o ciało.

Bo moje ciało to ja, a zdrowe i zadbane ciało to dla mnie konieczność dobrego samopoczucia. Bo dbanie o siebie wzmacnia komunikat „jesteś ważna i piękna”.

Lubić siebie to czasem rozpieszczać swoje ciało. Popływać dla rozluźnienia, nałożyć maseczkę w płachcie, naolejować włosy i położyć się spać przed 22.

 

Lubić siebie to wyglądać dla siebie, a nie „bo co ludzie powiedzą”.

Mój mąż mówi, że często wyglądam jak z filmu wojennego. Ma rację,  lubię sukienki i spódnice w kolano, a w sezonie zimowym berety, długie płaszcze i oficerki. Uwielbiam tak wyglądać!

Jednak nie zawsze pozwalałam sobie na taką swobodę. Pamiętam studenckie czasy, gdy zdecydowana większość moich koleżanek chodziła w spodniach i oversizowych koszulkach , więc jakoś tak głupio było mi na zajęcia wyskakiwać z sukienką w groszki.

Musiałam sobie przepracować parę kwestii, aby dziś bez skrępowania nosić swój beret 🙂

 

A co dla Ciebie oznacza lubić siebie?

Zachęcam do szczerej, indywidualnej odpowiedzi na to pytanie.

 

PS. Pozdrawiam Monikę, Osę Osobistą Stylistkę, która widzi piękno w każdej kobiecie, a jej światopogląd staje się pozytywnie zaraźliwy. Pozdrawiam również Ewę, twórczynię wspaniałego bloga Into Self, którą obserwuję już od dłuższego czasu, i która nie da zapomnieć, że dbanie o siebie powinno się zaczynać od pracy z własnymi emocjami. Te dwie niesamowite kobiety  zainspirowały mnie nie tylko do napisania tego wpisu, ale do wielu osobistych przemyśleń i zmian.