Mam męża, Ty pewnie masz żonę. A jednak w SMSie na moje ostatnie urodziny, o których co roku pamiętasz, napisałeś, że kiedyś się jeszcze spotkamy.

Trochę groźba, a trochę obietnica.

Nie wiem co bardziej, ale gdy to czytałam, w mojej głowie pojawił się cały scenariusz.

To będzie za jakieś dziesięć albo piętnaście lat. Będziesz  już po rozwodzie lub będziesz o tym rozwodzie marzył. Ja nadal będę żoną wspaniałego męża, ale naszego spotkania nie będę umiała sobie odmówić, choć będzie moją tajemnicą i wyrzutem sumienia piekącym gdzieś w okolicy serca za każdym razem, gdy mój facet będzie wlewał mi ciepłe mleko do kawy.

Do tego czasu zapuszczę włosy do pasa, ubiorę sukienkę i szpilki i będę udawać przed Tobą, że stroję się tak każdego dnia. Do Twojego miasta przyjadę na wyjazd służbowy, więc nie będę musiała szukać dodatkowego alibi. Po mojej pracy spotkamy się w pobliskiej restauracji. Spóźnisz się kilka minut, jak zwykle zgrywając nonszalancję i luz, choć dobrze wiem, że nie mogłeś spać tej nocy z rozemocjonowania. Jak ja. Będziesz stał chwilę osłupiały lustrując mnie całą, a ja zawstydzę się jak nastolatka, gdy zauważę, że bardziej niż mojej sukience, starasz się  przyjrzeć  temu co ukryte pod nią. Usiądziesz i chwilę będziemy patrzeć na siebie w milczeniu.

Wypijemy kawę. Ty będziesz miał zdjętą obrączkę. Moja wciąż pozostanie na swoim miejscu, choć Twój wzrok będzie prosił, abym ją zdjęła.

Po kawie zamówimy po lampce wina. Później zamówimy całą butelkę. I drugą. Trzecią kupimy w sklepie monopolowym nieopodal  parku, do którego zabierzesz mnie na spacer.

Tam padną słowa o utraconych szansach, o błędach, o stracie, o tym, że dziś liczy się tylko dziś. O tęsknocie i bratnich duszach.

Weźmiesz sobie pocałunek.

Nasz pierwszy. Wyczekany. Zakazany. I spóźniony o co najmniej 20 lat.

Czy po tym pocałunku nadal będziesz mi wysyłał życzenia urodzinowe?

Odprowadzisz mnie do hotelu. Nie zaproszę Cię do środka, chociaż wiem, że chciałbyś całować nie tylko moje usta, ale też nagie ramię i wewnętrzną stronę ud.

Następnego dnia wsiądę do pociągu. Czekając na odjazd będę przyciskać nos do szyby w poszukiwaniu Twojej twarzy, ale nie dostrzegę jej. Odjeżdżając  spłynie po moim policzku łza.

Kilka godzin później z dworca odbierze mnie mój mąż. Przytuli, zabierze do domu i wleje ciepłe mleko do kawy.

Czy obiecasz mi raz jeszcze, że kiedyś się jeszcze spotkamy?

Listy niewypowiedziane są listami bohaterki  PROBLEMY MŁODEJ MĘŻATKI- Gdybanie, rutyna i rozbudzone pragnienia, czyli trzej jeźdźcy apokalipsy do Eryka, gdyby kiedykolwiek postanowiła je napisać. Ten jest ostatni.