Za każdym razem, gdy słyszę Sonatę Księżycową myślę o tym co mogłoby się między nami wydarzyć, a co nigdy się nie wydarzyło.

Dopowiadam sobie zakończenia.

Wyobrażam sobie, że tańczymy razem na imprezie, na którą niegdyś nie przyjęłam Twojego zaproszenia.  Ja mam na sobie czerwoną sukienkę, wyprostowane włosy i pomalowane rzęsy, a Ty garnitur i zakochane spojrzenie, które starasz się zakryć  pod cynicznymi uwagami. Opowiadasz mi różne historie, bo wiesz, że uwodzą mnie Twoje słowa i udajesz sarkastyczny dystans podczas gdy obejmując mnie ramieniem drżysz nie mniej jak ja.

Wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym nie odwróciła ust przed Twoim pocałunkiem, tak, że pozostało Ci musnąć jedynie mój policzek.

Wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym z naszego zakazanego spotkania, przed którym miałam tak miękkie kolana, że ledwie dotarłam w umówione miejsce nie uciekała pierwszym powrotnym autobusem.

Wyobrażam sobie co by było, gdybym pozwoliła Ci stać się moim mężczyzną?

Wyobrażam sobie też, że pewnie masz żonę, dwójkę dzieci i mieszkanie na kredyt.

Tak jak ja mam męża, dwójkę dzieci i mieszkanie na kredyt.

 Może zaczyna Ci się łysina. Może trochę przytyłeś i już nie wtrącasz w zdania angielskich słów.

Może Ty nie dopowiadasz sobie innego zakończenia.

Może to, że nadal pamiętasz o moich urodzinach to tylko sentyment?

__________________________

Pamiętacie ostatni wpis z serii PROBLEMY MŁODEJ MĘŻATKI?

Listy niewypowiedziane, to listy bohaterki opowiadania do Eryka, gdyby kiedykolwiek postanowiła je napisać.

Będzie ich kilka. Następny jutro.