L jak ladacznica, czyli o seksualności kobiet.

Dlaczego naszą seksualność uhonorowałam takim, a nie innym słowem?

Hmmm…

DZIEWCZYNKI WYCHOWYWANE W POCZUCIU WSTYDU

Dziewczynkom społecznie narzuca się niewinność. Mamy piszczeć na widok szczeniaczka lub małego kotka, stópek dziecka, i czerwienić się wstydliwie, gdy ktoś przy nas przeklnie.

Mamy się skromnie ubierać, delikatnie malować, a włosy miękkimi puklami powinny nam nieśmiało opadać na ramiona. Z literatury powinnyśmy częściej sięgać po Jane Austen niż po 50 twarzy Greya, a na samo wspomnienie opisywanych tam scen erotycznych powinnyśmy czuć się zmieszane.

Bo przecież nie wypada, żeby kobieta chciała seksu. Nie daj Bóg takiego z kajdankami.

Przecież to potrzeby mężczyzn.

Nasz seks to wiadomo, przy winku i świecach i tylko wynikający z wszechogarniającej nas potrzeby spłodzenia potomstwa.

Oczywiście specjalnie bardzo przesadzam, wiem, że takie postrzeganie kobiety (całe szczęście!) chyli się ku końcowi, ale jednak nadal bywa obecne.

 

EDUKACJA SEKSUALNA DZIEWCZĄT

Przypomnijcie sobie gdy byłyście nastolatkami i zaczęła się Wasza „edukacja seksualna”. Nie wiem jakie Wy macie wspomnienia, ale ja pamiętam, że zewsząd (szkoła, kościół, literatura dla nastolatek, czasopisma, seriale, rodzice) płynął do mnie taki przekaz:

Chłopcom chodzi tylko o jedno.

Szaleje w nich burza hormonalna i nie potrafią się kontrolować, dlatego TY MUSISZ SIĘ KONTROLOWAĆ.

Jak nie jesteś gotowa- odmów.

Musisz myśleć za was dwoje.

ON CHCE CIĘ TYLKO WYKORZYSTAĆ!

Już od najmłodszych lat wrzucamy wszystkich chłopców do jednego worka, i zamiast ich uczyć, że nie wolno na nikim wymuszać czynności seksualnych, a że każde zbliżenie może zakończyć się ciążą, to jeszcze całą odpowiedzialność zrzucamy na dziewczęta.

Które, o czym się zapomina, a już na pewno nic się o tym nie mówi, też przechodzą burzę hormonalną. Też zaczynają odczuwać pożądanie.

Pożądanie, które jest tematem tabu tak bardzo, że wiele dorastających dziewcząt uważa, że jest z nimi coś nie tak.

 

KOBIETA NIECZYSTA- fizjologia, pożądanie i seks

Natknęłam się kiedyś na badania (niestety nie mogę odnaleźć źródła, jeśli ktoś zna i podeśle będę wdzięczna), które udowadniały, że niemal połowa przebadanych kobiet nie znała budowy swoich miejsc intymnych. Nie potrafiły wskazać  na planszy gdzie jest łechtaczka, gdzie cewka moczowa, a gdzie wejście do pochwy.

Dlaczego?

Ano przez wychowanie. Jesteśmy uczone, że TAM nie wolno patrzeć, nie wolno się dotykać. Skąd więc mamy wiedzieć co jest gdzie?

Osobiście znam kobiety, które nie aplikują sobie tamponów, bo… się brzydzą! Brzydzą się własnego ciała. To tak jakby facet brzydził się własnego penisa. Dość dziwnie, prawda?

Temat kobiecego libido to do dziś temat tabu. Znamy milion żartów na temat nieustannego bólu głowy żony, albo trwającego trzy tygodnie okresu. W filmach, serialach, książkach, w całej otaczającej nas kulturze faceta przedstawia się jako rozpalonego ogiera w nieustannej gotowości seksualnej. Kobietę natomiast, jako tę o mniejszych potrzebach. Tę, która CZASEM ZGADZA SIĘ na seks, a czasem nie.

Należę do wielu internetowych, kobiecych grup, gdzie porusza się różne tematy bez skrępowania i wiem, że często jest inaczej.

Ba! Poruszyłam ten problem w jednym z wpisów z serii PROBLEMY MŁODEJ MĘŻATKI i pisałyście do mnie, że znacie ten temat z autopsji. Że dobrze, że go poruszyłam, bo myślałyście, że tylko Wy tak macie.

Przekonanie o wyższym libido mężczyzny jako oczywistość jest obrzydliwym stereotypem. W dodatku krzywdzącym obydwie płcie.

Mężczyzna czuje presję aby zawsze być w gotowości. Kobieta, która ma wyższe libido od swojego partnera czuje się jak… ladacznica.

A jak myślisz skąd ten stereotyp w ogóle się wziął?

 

MADONNA I LADACZNICA

Niewinność, niemalże świętość kobiety jest w naszej kulturze głęboko zakorzeniona. Traktujemy dziewczynki jako delikatniejsze, bardziej kruche, wrażliwe i bardziej niewinne od  małych chłopców. Nie mówiąc już o wizji Matki- Polki, złotej kobiety do rany przyłóż.

Z resztą nie od dziś istnieje coś takiego jak syndrom Madonny i Ladacznicy.

W skrócie chodzi o to, że mężczyzna szukając stałej partnerki/kandydatki na żonę szuka w niej uosobienia Świętej Madonny.  W przelotnych znajomościach szuka rozwiązłej Ladacznicy.

Kobiety często znają to przekonanie i starają się być bardziej święte niż w rzeczywistości są.

 

ODCZARUJMY KOBIECĄ SEKSUALNOŚĆ, CZYLI GDZIE WARTO ZAJRZEĆ

Aby zmienić stereotypy zakorzenione w społeczeństwie od wielu pokoleń musimy działać u podstaw. W tym duchu polecam Wam blog Jak wychowywać dziewczynki (znajdziecie je również na Instagramie i Facebooku pod tą samą nazwą). Twórczynie bloga robią tak genialną robotę, że głowa mała. Sama mam syna, a nie córkę, ale ponieważ tematyka kobiecości i wpływu dzieciństwa na dorosłość jest mi bardzo bliska, z przyjemnością obserwuję je od dawna. A dziewczyny robią właśnie to- pokazują stereotypy dotyczące już małych dziewczynek, tłumaczą dlaczego jest to szkodliwe, jak wpływa na dalsze życie i proponują rozwiązania jak ustrzec się przed szufladkowaniem dziewczynek ze względu na płeć. Bardzo otwierają oczy. Pomagają przeanalizować własne dzieciństwo, ale jeśli masz córkę, to już absolutnie warto!

Jeśli z kolei interesujesz się seksualnością nie tylko kobiet, ale seksualnością w ogóle, jeśli błądzisz, a w Twojej głowie stereotypy mieszają się z  lękiem lub wstydem to koniecznie zajrzyj do kasia_coztymseksem. Kiedy zajrzałam tam po raz pierwszy- przepadłam! Przez kilka dni przekopałam jej profil wzdłuż i wszerz  i jestem zachwycona! Kasia swój profil na Instagramie uczyniła miejscem niezwykłym-  poruszanie tematyki seksu w Polsce gdzie panuje kultura grzechu nie jest łatwe. Robić to w wyważony, kulturalny sposób, bez oceniania, zrzeszać setki tysięcy ludzi, edukując, wspierając, rozumiejąc, też nie. Kasia zrobiła to wszystko.

Wracając jeszcze stricte do seksualności kobiet w Polsce, polecam Wam jeszcze książkę „Seksuolożki” Marty Szarejko.  Oto jaki opis znajduje się na odwrocie książki:

„Ginekolog zapyta Cię o ostatnią miesiączkę, a seksuolog – czy czerpiesz radość z seksu.
Seks jest papierkiem lakmusowym relacji. Czy można tworzyć dobry związek bez udanego życia seksualnego? Czy problemy małżeńskie można rozwiązać w łóżku? O seksie chcielibyśmy wiedzieć wszystko. Wstydzimy się, więc o nic nie pytamy.

Czy Polki odczuwają przyjemność z seksu?

Jaki wpływ na seks ma nauczanie Kościoła?

Czy kobiety mogą mieć większe potrzeby seksualne od swoich partnerów?

Czy kobieta, która nie ma ochoty na seks, jest „popsuta”?

Czy masturbacja jest powodem do wstydu?

Jak wygląda seks w ciąży i po porodzie?

Jak zaspokoić naturalne potrzeby seksualne osoby z upośledzeniem fizycznym lub umysłowym?

Czy po pięćdziesiątce wypada jeszcze być aktywnym seksualnie?

Czy w małżeństwie może dojść do gwałtu?

Z kobietami seksuolożkami o kobiecej seksualności szczerze rozmawia Marta Szarejko, dziennikarka i publicystka. Razem ze swoimi rozmówczyniami odkrywa sekrety polskich gabinetów seksuologicznych. Zadaje pytania, na które chciałybyśmy poznać odpowiedzi, ale dotychczas nie miałyśmy kogo zapytać.”

Nie jest to książka łatwa, miejscami bywa nieprzyjemna. Brutalnie szczera. Potrzebna.

 

KONKURS

Dla tych z Was, które lubią tego typu literaturę zapraszam na KONKURS, gdzie do wygrania jest ta książka właśnie.

Konkurs odbywa się na moim INSTAGRAMIE, a zasady są proste:

  1. Konkurs jest skierowany do osób, obserwujących profil joannapisarska.blog
  2. Polubienie i udostępnienie posta konkursowego
  3. W komentarzu pod postem odpowiedzieć na pytanie: „Czego chciałabyś nauczyć swoją córkę?”
  4. Konkurs trwa do 1 grudnia 2020r do północy, a nie później niż do 3 grudnia podam zwycięzcę, tak aby książka zdążyła dotrzeć na Mikołaja 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie,

Joanna