Czym jest elegancja? Słownik języka polskiego przekonuje nas, że jest to „dobry smak w ubiorze i wytworność w sposobie bycia”.  Tyle tylko, każda z nas inaczej rozumie pojęcia „dobry smak” oraz „wytworność”.  Dla jednych to będzie typowo biurowy dress code, nienagannie prosta postawa ciała i ważenie każdego słowa, dla innych dżinsy, koszulka, brak makijażu i otwartość na ludzi.

Niewątpliwie jednak  elegancja jest cechą o pozytywnym zabarwieniu i wiele z nas, mnie również, szczerze zachwyca. Elegancja to niezwykła cecha, przyciąga wzrok, inspiruje. Jest zarówno synonimem wytworności, nierzadko pozycji zawodowej jak i skromności, pokory i prostoty.

Gdy przyjrzę się kobietom, które mnie zachwycają, zarówno w realnym życiu jak i w filmie czy literaturze, to wspólnym mianownikiem jest właśnie elegancja. O jednej z takich kobiet pisałam więcej we wpisie Kobieto bądź dziełem sztuki, czyli siła małych rzeczy.

Przy czym za elegancję uważam nie tylko szykowny  strój, ale i określony sposób bycia, samoświadomość i jakość. Myślę, że słowa słynnego projektanta idealnie mówią o tym, że elegancja to nie tylko stylizacja.

„Elegancja to cecha fizyczna. Jeśli kobieta nie ma jej nago, nie będzie miała jej też ubrana.”

~Karl Lagerfeld

No dobrze, więc czym zatem jest elegancja?

 

Could you tell me, czyli elegancja w relacjach.

Pocałunek w dłoń dla jednej z nas może być eleganckim przywitaniem, dla drugiej-  obrzydliwym. Przepuszczenie w drzwiach jedna z nas odbiera jako miły gest, inna jako zbytnie spoufalanie. Jesteśmy różne, inaczej więc odbieramy tego typu sytuacje.

Za to na pewno wszystkie za eleganckie uważamy  używanie zwrotów takich jak: „dzień dobry”, „do widzenia”,  „dziękuję”, „przepraszam”. Niby banalna oczywistość, a wystarczy pójść do supermarketu na zakupy, by przekonać się, że nie każdy używa tych zwrotów w kierunku kasującej nasze zakupy ekspedientki.  Albo pójść do second-handu w dzień dostawy. Tam dopiero dzieje się odwrotność cywilizowanego zachowania!

Elegancja w relacjach, to także szanowanie  zdania innych. Umiejętność dyskusji bez negowania opinii innych. To zdawanie sobie sprawy, że opinia na jakiś temat jest wynikiem indywidualnych doświadczeń, które każdy z nas ma inne.

Elegancja w relacjach to  asertywność. Umiejętność mówienia „nie” bez tłumaczenia się. Pilnowanie swoich granic, bo…

 

… elegancja to samoakceptacja.

Kobieta elegancka nosi głowę wysoko. Nie za wysoko, ale jednak wysoko i godnie.

Czyli po prostu lubi siebie. Zna swoją wartość. Nie zadziera nosa, ale też nie stawia się w roli samobiczującej ofiary.

Łatwo powiedzieć „lubię siebie”, ale trudniej o to by nasze czyny naprawdę to odzwierciedlały. Jeśli ktoś nie wie o czym mówię zapraszam do wpisu LUBIĆ SIEBIE- 6 podpowiedzi, co to tak właściwie oznacza.

 

Francja elegancja, czyli klasyka ubioru.

Celowo umieszczam strój dopiero w tym miejscu, bo uważam  poprzednie punkty za kluczowe i ważniejsze, podczas gdy strój jest tylko dopełnieniem.

Na myśl o elegancko ubranej kobiecie większość  przywoła obraz pani w garsonce, garniturze lub małej czarnej. Z gładko zaczesanymi włosami,  dyskretnym makijażem, idealnie wyprasowaną koszulą, torebką Chanel 2.55, w szpilkach i obowiązkowo w rajstopach.

Czy jednak to jedyna słuszna wizja elegancji?

Ja poprzez elegancję ubioru rozumiem jakość stawianą nad ilość. To dla mnie szafa kapsułowa, szacunek do ubrań, skromność, schludność i umiejętność dobrania odpowiedniego stroju do okazji. Słyszałam kiedyś takie ciekawe zdanie: „Lepiej być w swetrze wśród garniturów niż w garniturze wśród swetrów.”  Daje mocno do myślenia, jednak sama nie wiem czy w pełni się z tym zdaniem utożsamiam. Zdarza mi się być najszykowniej ubraną osobą w towarzystwie i zazwyczaj dobrze się z tym czuję.

Bo elegancja ubioru to też noszenie ubrań z dumą. Odwaga by ubierać to na co mamy ochotę, co współgra z naszym wnętrzem, poczuciem estetyki. Aby odnaleźć swój styl.  Jeśli czujesz, że temat jest Ci bliski to serdecznie polecam blog Marii Młyńskiej Ubieraj się klasycznie. Złoto! Poznasz tam swój typ kolorystyczny, wiele ciekawych podejść do stylu czy zakupów.

Elegancja to niekoniecznie marynarka, w której ja osobiście czuję się przebrana, a nie ubrana i na pewno nie czuję się wtedy elegancko.

 

Wyrzuć dziurawe skarpety, czyli elegancja w codzienności.

Nie chodzi o to, żeby po domu pomykać w komplecie złotej biżuterii  i szyfonowej sukience. Raczej o to, by w każdych okolicznościach być schludnym. By odgrzewane pierogi przełożyć na talerz, a nie jeść prosto z patelni, a kawę wypić czasem w najlepszej filiżance.

 

Czy każda kobieta musi być elegancka?

Znowu wkraczam w tematy społeczne, no ale muszę, bo oczekiwania wobec kobiet są ogromne nawet i w tej kwestii. Oczekuje się od kobiet, że każda z nas będzie damą w salonie,  kucharką w kuchni, a w sypialni… same wiecie. To bardzo popularne powiedzenie. Czy znacie może jego męski odpowiednik? Bo ja nie znam.

 Mężczyzna może być jaki chce. Mężczyzna może przeklnąć, ubrać zwykłą koszulkę na uroczystość rodzinną i pić wódkę, kobiecie natomiast nie wypada. Ta powinna nienagannie się wysławiać, zawsze pięknie wyglądać, a z alkoholi wybierać wino i to najlepiej tylko przy większych okazach.  Mężczyzna mając dzieci może palić papierosy i nikt nie jest tym faktem zaskoczony, z kolei gdy robi to matka, to daje swojemu potomstwu zły przykład. Jest społeczne przyzwolenie, aby mężczyzna na wesele kuzyna założył trampki do garnituru, kobieta natomiast powinna jednak tańczyć w szpilkach. Ewentualnie balerinach.

Przykłady można mnożyć.

Oczywiście, że żyjemy w czasach, gdy każda z nas może być jaka chce.

Jednak nie udawajmy, że tych kryteriów w drodze do bycia „prawdziwą kobietą” nie ma.

 

Lubię być elegancka, czyli trochę prywaty.

Ja często słyszę, że jestem elegancką kobietą. Bo rzeczywiście mój gust często współgra z stereotypowym obrazem elegancji. Kocham spódnice, buty na obcasie, mam zawsze krótko obcięte, niepomalowane paznokcie,  uwielbiam makijaż w stylu make up no make up i skromną biżuterię, jestem zakochana w stonowanych barwach tkanin i stronię od neonów.

Czy jednak zawsze jestem elegancka?

Oczywiście, że nie! Moim ukochanym elementem garderoby są niebieskie, wzorzyste legginsy i zakładam je częściej niż tylko do ćwiczeń, które wykonuję o wiele za rzadko. Lubię śpiewać na głos piosenki i to nie te, które są akurat na topie, ale najchętniej hity z dzieciństwa (pamiętam jeszcze „Pada śnieg” po niemiecku, którą uczyłam się w czwartej klasie Podstawówki! I często ją śpiewam, a co! Tak często, że mój mąż też już ją zna na pamięć 😀 ) i z pewnością nikt nie nazwałby mnie wtedy elegancką. Nie potrafię nie ubrudzić się sosem jedząc pizzę, a otwierając Rafaello pochłaniam od razu wszystkie pralinki na raz. Nie rozumiem jak ktoś może zakończyć na jednej lub dwóch.

Dlaczego o tym piszę?

Bo dla mnie elegancja to też szczerość, prawdziwość i autentyczność. W przeciwnym razie to tylko przebranie.

_______________________________________________

 

Odnajdujesz się w tym wpisie? Czy może dla Ciebie elegancja to zupełnie coś innego?

PS. Czy ktoś zauważył, że w poprzednim wpisie z serii Alfabet kobiecości. D jak dziecko  obiecałam, że następny wpis będzie krótszy?

Ups. Ja chyba nie potrafię krótko.

Może pod „F” się uda! Swoją drogą co obstawiacie? F jak…?